Gminny Konkurs Literacki "Mamo, Tato nie pij..."

Praca Marleny Kaźmierczak – uczennicy gimnazjum w Publicznym Zespole Szkół w Michałówce

Kartka z pamiętnika – 5.12.2009 r.

Dzisiaj mija siódmy miesiąc odkąd moja mama zaczęła pić. Moje życie bardzo się od tego momentu zmieniło. Tata zostawił mamę dla innej. Powiedział, że nie będzie z alkoholiczką. Było mi naprawdę smutno, nie chciałam, żeby odchodził. Prosiłam go, aby został, ale powiedział, że nie zmieni decyzji. Gdy tata odszedł, z mamą było jeszcze gorzej. Załamała się, przez co jeszcze więcej piła. Przez picie stała się drażliwa, wszystko ją denerwowało. W weekendy zapraszała do domu obcych ludzi na imprezę. Kazała mi wtedy wynosić się z domu. Zdarzało się, że nocowałam na ławce w parku. Potem wracałam do domu, w którym leżeli jeszcze pijani ludzie i sprzątałam.

Najgorzej było, gdy kończył się alkohol. Kazała mi wtedy iść i go kupić. Raz się jej postawiłam i powiedziałam, że nie pójdę, uderzyła mnie. Poczułam strach, że to nie będzie pierwszy i ostatni raz. Rzadko rozmawiałyśmy. Często na mnie krzyczała. Obwiniała mnie za swój stan. Mówiła, że to przeze mnie tata ją zostawił. Cierpiałam, gdy mi to mówiła. Z czasem zaczynałam wierzyć, że to rzeczywiście wszystko przeze mnie.

Raz, gdy leżała pod blokiem pijana, bo nie miała siły wejść na górę, przechodzący sąsiedzi mówili, że powinni mnie jej zabrać, że powinna się leczyć.

Ona wtedy do nich krzyczała, że to nie ich sprawa i żeby się nie wtrącali. Po szkole musiałam ją zabrać do domu. Ludzie wtedy dziwnie na mnie patrzyli. Wstydziłam się, ale kochałam ją pomimo tego, jaka jest. Czasem, gdy spała, klękałam przy jej łóżku, prosząc ją, aby przestała pić. Od dnia, w którym uderzyła mnie po raz pierwszy dostawałam już codziennie. Wyładowywała na mnie swoją złość. Nie byłam na nią za to zła. Nie mogłabym być, za bardzo ją kocham, pomimo iż nigdy za to nie przepraszała. Piła coraz więcej i więcej. Od bardzo dawna nie widziałam jej trzeźwej. Już w ogóle jej nie obchodziłam. Przestała się nawet do mnie odzywać. Nie zwracała uwagi, czy jestem w domu, czy mnie nie ma. Przypominała sobie o moim istnieniu, tylko wtedy, gdy trzeba było iść po wódkę. Gdy wychodziłam, dzieciaki z bloku śmiały się ze mnie i wytykały palcami. Nie przejmowałam się nimi. Ich rodzice też mogą popaść w alkoholizm.

Pewnego dnia przyszłam do domu z lekarzem. Chciałam, żeby zbadał mamę. Lecz ona, gdy tylko go zobaczyła, zaczęła krzyczeć i wyganiać go. Gdy wyszedł, zbiła mnie i zamknęła w pokoju. Byłam w nim jeden dzień, chyba o mnie zapomniała. Otworzyła drzwi tylko dlatego, że mnie szukała, bo skończyła się wódka. Wyglądała naprawdę źle. Była blada, miała podkrążone oczy i poskręcane od brudu włosy.

Teraz siedzę ze łzami w oczach, patrząc jak śpi. Jest wtedy taka niewinna, ciepła, normalna. Wygląda na zwykłą kochającą życie kobietę. Wierzę, że możemy być jeszcze szczęśliwe. Tylko proszę Cię Mamo! Proszę Cię tylko o tę jedną, jedyną rzecz. Nie pij!

– Nie każ mi dłużej cierpieć! Nie każ cierpieć nam obu!

 

nasza-gmina

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Szukaj na stronie
Reklama
Rachunek bankowy
Reklama
Polecamy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama