Gminny Konkurs Literacki "Mamo, Tato nie pij..."

Praca Jakuba Niuka – ucznia gimnazjum w Publicznym Zespole Szkół w Michałówce

Puznów 12.12.2009 r.

Drogi Pamiętniku!

Mam już tego dość! Dzisiaj znowu wracając ze szkoły, zobaczyłem ojca pod sklepem. Siedział z piwem w ręku i był kompletnie pijany. W pewnej chwili zaczął rzucać butelką we mnie i moich kolegów. Oczywiście, nie obyło się bez obraźliwych wyzwisk i wulgaryzmów. Słysząc to właściciel sklepu próbował wygonić mojego ojca. Jednak to było niewykonalne. Im więcej próbował, tym skutki były gorsze. Ojciec zaczął się szarpać i uderzył sprzedawcę. Groził właścicielowi, a nawet mi. Dłużej nie mogłem na to patrzeć. Postanowiłem wrócić do domu. Wyjąłem książki na biurko, ale nie miałem ochoty na naukę. Przez cały czas myślałem o życiu mojego ojca. Miałem łzy w oczach. Wiedziałem, że jest on alkoholikiem. Gdy patrzę na niego czuję wielki żal i odrazę. Na samą myśl o nim robi mi się niedobrze. Ale kocham go. Bez względu na to, kim się stał. Przecież jest moim ojcem i zdaję sobie sprawę,
że od tego nie ucieknę.

Po kilku godzinach postanowiłem porozmawiać o całej sytuacji z mamą. Zapytałem, co o tym sądzi. Dlaczego nie reaguje? Dlaczego akceptuje i toleruje zachowanie ojca?! Dla mnie było to nienormalne i poniżające. Mama powiedziała mi, że alkoholizm jest chorobą, którą trudno wyleczyć. Potrzeba na to wiele czasu i zaangażowania ze strony wszystkich członków rodziny. Po tych słowach wróciłem do pokoju i znowu rozmyślałem o naszej sytuacji. Dlaczego to akurat mnie spotkało? Przecież jestem taki sam jak każdy inny, ale widocznie mój ojciec nie. Często podbierał moje oszczędności po to, aby kupić alkohol. Całymi dniami przesiadywał pod sklepem i pił. Tylko pił. Chyba nic więcej nie zrobił ani dla mnie, ani dla mamy. Nie wracał na noc, a my zmartwieni oczekiwaliśmy jego powrotu. Cały czas modlę się w jego intencji. Nawet to już chyba mu nie pomoże. Często bił mnie i moją mamę. Wyżywał się i rzucał wszystkim, co miał pod ręką. I nie był to jeden raz. Historia się powtarzała. Teraz zupełnie nie wiem, co mam robić. Przez chwilę myślałem, żeby trochę zaoszczędzić i wysyłać go do Ośrodka Leczenia Uzależnień. Jednak uświadomiłem sobie, że nie będzie to możliwe, gdy on sam nie zechce poddać się terapii. W każdym zakamarku znalazłby kilka groszy i wydał na to świństwo. Jego życie jest zmarnowane. A ja co dzień martwię się i boję o to, żeby mu się nic nie stało. Do tej pory zadaję sobie pytanie i nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć: dlaczego los jest taki okrutny? Przez alkoholizm mój ojciec skrzywdził siebie i krzywdzi innych. Dlatego proszę, Tato, nie pij! Wspólnymi siłami możemy pokonać nałóg! Tylko chciej…

 

nasza-gmina

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Szukaj na stronie
Reklama
Rachunek bankowy
Reklama
Polecamy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama