Gminny Konkurs Literacki "Mamo, Tato nie pij..."

Praca Natalii Ośko – uczennicy gimnazjum w Publicznym Zespole Szkół w Michałówce

8 grudnia 22.22 Pierwsza kropla krwi spłynęła na kartkę.

Po raz kolejny u mnie w domu nie ma warunków do spania. Matka znowu się upiła, a Pawła jeszcze nie ma w domu. Nie chcę na nią patrzeć. Ona wygląda przerażająco. Jest brudna z podkrążonymi oczami i te wystające kości policzkowe. Pewnie znów upije się do nieprzytomności, a ja w nocy będę sprawdzała czy oddycha.  Może też się tak stać, że będzie wymiotowała, zabrudzi łazienkę i Paweł ponownie będzie sprzątał. Od śmierci taty minęło pół roku. Umarł na zawał. Kto by pomyślał, że mały zator w żyle zmieni całe życie naszej rodziny. Kiedyś to rodzice pilnowali nas, żebyśmy nie popełnili żadnej głupoty, dzisiaj to my opiekujemy się mamą. To bardzo trudne mieć cały dom na głowie. Kiedyś matka była kasjerką w supermarkecie. Chce mi się płakać, kiedy myślę o tym wszystkim.

8 grudnia 22.40     Kap. Kap. Łzy zlały się ze strumieniem krwi

Wrócił Paweł. Niech on się nią zajmie. Mnie bolą nadgarstki i brzuch. Od dwóch dni nic nie jadłam. Za co mam kupić chleb? Nie będę żebrać! Już i tak codziennie muszę znosić spojrzenia sąsiadów i znajomych. Kogo ja oszukuję? Nie mam znajomych! Wszyscy się odwrócili, jak matka zaczęła pić. To było moje ostatnie spotkanie z kawałkiem szkła. Muszę je schować, bo Paweł mnie woła.

9 grudnia 8.03      Życie moje nie ma najmniejszego sensu!

Jestem w szpitalu. Matka miała wewnętrzny krwotok. Jej organizm nie wytrzymał tak dużej dawki alkoholu. Kiedyś już pisałam, że ciężko jest patrzeć na pijaną matkę. Ale to, co wczoraj zobaczyłam… Paweł zawołał mnie do pokoju. Sam płakał, a ja nie mogłam zatamować krwi cieknącej z nadgarstka. Mama leżała na podłodze. Kasłała. Dopiero potem zauważyłam, że krztusi się własnymi wymiocinami. Nie mogła zaczerpnąć powietrza. Szybko pobiegłam do telefonu, aby zadzwonić po karetkę, moja krew brudziła wszystko dookoła. Nie czułam bólu w miejscu, gdzie była rana, wróciłabym chętnie do pokoju i wyjęła wcześniej schowane szkło. Miałam ochotę drasnąć sobie nim skórę obojętnie, która to miałaby być część ciała. Uczucie zimnego przedmiotu, przebijającego naskórek, zagłuszyłoby moje cierpienie. Nikt nie wie, co to za ból patrzeć na swoją matkę, która trzęsie się na podłodze ośliniona. Przyjechała karetka. Dwóch lekarzy zajęło się mamą. Zaczęli ją badać, podłączyli kroplówkę. Zrobili parę zastrzyków. Do mnie podeszła pewna kobieta i obwiązała mi ręce bandażem. Zrobiło mi się ciemno. Słyszałam tylko głosy:,, Boże, co to za rodzina? Zwykła patologia!”

Chcę umrzeć! Nie musiałabym wtedy patrzeć, jak matka chodzi zygzakiem
po domu i majaczy coś pod nosem. Paweł by sobie poradził. Jest już dorosły. Ja jestem nikomu niepotrzebna. Życie nie ma sensu.

9 grudnia 10.00  Koniec!

Zmarła moja mama. Jej organizm tego nie wytrzymał. Jej serce przestało bić. Lekarze próbowali ją ratować jednak nic z tego. Byłam u niej. Leżała na łóżku, blada, z taką niewinną miną. Może nawet się uśmiechała? Dotknęłam jej jeszcze ciepłej ręki. Powiedziałam na głos:,, Coś ty zrobiła? Odeszłaś. Jak piłaś było źle, ale teraz, gdy cię w ogóle nie ma, to będzie jeszcze gorzej! Ty nas kochałaś? Mamo?”

To koniec naszych problemów z alkoholizmem, a początek nowych z naszą przyszłością. Ja wiem tylko jedno, że nigdy nie wezmę ani kropli alkoholu do ust. NIGDY!

 

nasza-gmina

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Szukaj na stronie
Reklama
Rachunek bankowy
Reklama
Polecamy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama